Case Study: Centrum Fizjoterapii Fizjofit

Gliwickie Centrum Fizjoterapii Fizjofit ruszyło właśnie w nowej siedzibie. Zarówno budynek, jak i oferta prezentują się imponująco. O nowej odsłonie tego laboratorium ruchu rozmawiamy z jego współwłaścicielem i prezesem, Remigiuszem Rzepką.

 

Skąd pomysł na tę metamorfozę i na ośrodek o tak szerokiej gamie usług medycznych, fizjoterapeutycznych, a także treningowych?
− Fizjofit na rynku usług fizjoterapeutycznych funkcjonuje od ponad 8 lat. Do tej pory koncentrowaliśmy się na usprawnianiu różnych grup pacjentów, systematycznie uzupełniając swoje działania o programy prozdrowotne i trening motoryczny, częściowo realizowany na terenie ośrodka, jak również poza nim. Obserwując potrzeby rynku, doszliśmy do wniosku, że jeśli chcemy w szerszym stopniu rozwijać działalność poza fizjoterapią, potrzebujemy innej infrastruktury. W nowej siedzibie, w porównaniu do poprzedniej mamy osobną strefę treningu, odnowy biologicznej oraz laboratorium biomechaniczne. Koncepcja ta – być może w naszym kraju na razie nowatorska, jest obecna w znaczących ośrodkach o podobnym do naszego profilu.

 

Czym wyróżnia się Fizjofit lokalnie i na tle kraju?
− Do głowy przychodzą mi dwa słowa: kompleksowość i nowoczesność. Trudno w naszym kraju znaleźć ośrodek o tak wysokim poziomie nowoczesności, jeśli chodzi o aktualne rozwiązania sprzętowe z fizjoterapii, diagnostyki układu ruchu czy treningu motorycznego. Nasz klient na miejscu ma dostęp do najnowszych technologii, potrzebnych do oceny, a następnie szeroko rozumianych działań usprawniających. Do tego warto też wspomnieć o doświadczeniu, jakie zbieramy od ponad 8 lat z różnych dziedzin medycyny związanej z ruchem. To wszystko naszym zdaniem wyróżnia nas zarówno na rynku lokalnym, jaki i krajowym.

 

Fizjofit doskonale pokazuje pewien mechanizm, który powinien funkcjonować na rynku usług health & fitness. Odpowiednio zaopiekowany pacjent staje się klientem strefy treningu. Jak funkcjonuje w Fizjofit strefa treningu? Dla kogo jest stworzona? Z kim przede wszystkim zamierzacie pracować?
− Gdyby sięgnąć do naszych początków, to zaczynaliśmy od typowych działań fizjoterapeutycznych. Z czasem coraz większą liczbę naszych pacjentów zaczęły stanowić osoby aktywne ruchowo, zarówno amatorsko, jak i zawodowo. To popchnęło nas w kierunku działań profilaktycznych i szerzenia zasad nowoczesnego treningu motorycznego, który skutecznie i optymalnie przygotowuje do wysiłku fizycznego. Jest to pewien naturalny cykl, gdy po zakończeniu etapu usprawniania, kontynuujemy pracę ruchową z byłym pacjentem w formach aktywnych zgodnie z zasadami bezpiecznego i skutecznego treningu. W naszym ośrodku fizjoterapeuci i trenerzy mają bardzo dobre przygotowanie merytoryczne do nauczania bezpiecznego ruchu. To uzupełnia komplementarność działań. W Strefie Treningu pracujemy z bardzo szerokim spektrum klientów: od dzieci uprawiających sport (gry zespołowe, tenis, sporty walki, taniec) po przeciętnego Kowalskiego, który chce bezpiecznie wrócić do aktywności ruchowej. Wprowadziliśmy programy dla osób starszych, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Ponadto istotną część naszej pracy wypełnia trening z pół- i w pełni profesjonalnymi sportowcami różnych dyscyplin. To co myślę, że jest najważniejsze w naszej filozofii pracy, to oferowana jakość. W Strefie Treningu nie ma możliwości wykupienia karnetu open. Każdy jej klient jest pod opieką indywidualną lub w małych grupach. To zapewnia odpowiedni poziom nadzoru i skuteczności realizowanego u nas treningu.

 

No właśnie. Wspomniałeś, że klient Strefy Treningu nie jest pozostawiony samemu sobie. Pracuje wspierany na bieżąco przez trenera. Także w pracy grupowej. Potencjalni naśladowcy zapytają zapewne, czy jest to kierunek rozwoju branży fitness, który gwarantuje satysfakcję zarówno klientom, jak i właścicielom takich miejsc, którzy jednak muszą mieć na uwadze budżet przedsięwzięcia?
− Ta formuła pracy jest pochodną naszej filozofii – filozofii opartej na zapewnieniu jakości usługi. Patrząc realnie, zdaję sobie sprawę, że nie jest to podejście, które może być realizowane wszędzie. W innych dziedzinach naszego życia często uskarżamy się na brak jakości, przez co czasem ponosimy wielokrotność kosztów w porównaniu z podejściem, jakie wcześniej opisałem. Naszym zdaniem jest to bardzo trudny na początku, ale właściwy kierunek. Taka formuła sprawdza się w krajach zachodnich, dostrzegamy, że w Polsce trenerzy i niektóre kluby powoli przekonują się do tego. Na pewno nie jest to droga na skróty – ale logicznie ma ona swój sens i rację bytu. Każdy z nas dla własnych potrzeb wolałby, aby jakość oferowanej usługi z zakresu health & fitness była jak najlepsza. Formuła ta niekoniecznie musi być dużo droższa, wymaga świadomego klienta i przygotowanego trenera, wspieranego przez dobrej jakości sprzęt. Nie odkrywamy tu Ameryki – choć stamtąd czerpiemy sporo wzorców godnych naśladowania.

 

Ostatni rok pokazał, że również w Polsce jest ogromne zainteresowanie treningiem funkcjonalnym. Jest wszechobecny. Jak oceniasz, jako osoba prowadząca liczne szkolenia, przygotowanie naszej branży do pracy z konkretnymi grupami klientów. Mam na myśli zarówno sportowców, jak i seniorów, dzieci czy zwykłego Kowalskiego siedzącego ponad 8 godzin za biurkiem?
− Tak rzeczywiście jest. Dziś jak otworzymy lodówkę, to od razu widzimy napis „trening funkcjonalny”. Ale tak na poważnie, branża fitness i firmy oferujące sprzęt podchwyciły trend i wszystko jest już funkcjonalne. Ważniejsza od trendów sprzętowych i mniej lub bardziej wymyślnych metod jest wiedza trenera. Wiedza ułożona w pewien logiczny schemat pracy z klientem. Schemat ten musi rozpocząć się od oceny i kwalifikacji do odpowiednich zajęć. Mamy doświadczenia, gdy osoba nieprzygotowana do wysiłku jest trenowana jak sportowiec i w krótkim czasie ląduje u lekarza bądź fizjoterapeuty z problemami zdrowotnymi. Proponowany przeze mnie podczas szkoleń FMS schemat pracy oparty na koncepcji piramidy optymalnego przygotowania ruchowego zaproponowanej przez Graya Cooka, zakłada w pierwszej kolejności ocenę i przygotowanie jakościowe naszego ciała do aktywności ruchowej. Gdy tylko osiągniemy minimalnie wymagany poziom „kompetencji ruchowej”, możemy swobodnie budować dalsze progresje: wytrzymałość, siłę, dynamikę potrzebną do takich aktywności, jak: bieganie, gra w piłkę, tenis czy inne. Schemat ten jest wspólny dla dzieci, przeciętnego Kowalskiego, osoby starszej czy też zawodowego sportowca. Jest tylko kwestia skali, do jakiej chcemy dojść, jeśli chodzi o poziom przygotowania ruchowego. Jest on wysoki dla sportowca i relatywnie niższy dla osoby po 60. roku życia. Ten schemat podejścia do treningu doskonale się sprawdza w naszym przypadku, każda z ww. grup klientów osiąga zamierzone cele w sposób bezpieczny i satysfakcjonujący. Osobiście uważam, że to jest podejście funkcjonalne w treningu, a nie szafowanie hasłem dla potrzeb promowania jednego czy drugiego urządzenia, bez określonego celu i miejsca w całym procesie treningu.

Dziękuję za rozmowę.