Case Study: MySquash

Już od kilku lat również w Polsce obserwujemy modę na squasha. W każdym większym mieście nie brakuje kortów do gry. Także Poznań nie jest pustynią squashową. O tym, czym wyróżnia się MySquash na tle konkurencji lokalnie i w kraju, rozmawiamy z menedżerem klubu Dariuszem Filipowskim.

− Od samego początku nasz klub jest miejscem, w którym nie tylko można pograć w squasha na sześciu profesjonalnych kortach. MySquash to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, niespotykana w żadnym innym klubie w kraju. Przyciągamy ludzi zafascynowanych squashem, a dzięki połączeniu sportu oraz doskonałej zabawy umożliwiamy nawiązywanie kontaktów sportowych, biznesowych oraz tych najważniejszych − przyjacielskich. W klubie poza kortami klienci mają do swojej dyspozycji bar, restaurację, wygodne kanapy, zajęcia dodatkowe, no i… niesamowitych ludzi. Właśnie dzięki temu nasz klub to miejsce wyjątkowe na mapie Poznania, miejsce z którego nie chce się wychodzić. Klub słynie również z bardzo wysokiego poziomu gry zawodników, co potwierdza jakość kształcenia naszej wykwalifikowanej kadry trenerskiej. Istniejemy dopiero 5 lat, a już dorobiliśmy się kilkudziesięciu medali mistrzostw Polski. Specjalizujemy się w szkoleniu juniorów, którzy byli wielokrotnie wysoko notowani w rankingach europejskich (najlepszy Piotr Hemmerling, nr 3 kat. U15 europejskiego rankingu, 2013 r.).
Kiedy sama kilka lat temu uczyłam się gry w squasha, pamiętam, że wokół kortów, które działały w klubie fitness, budowała się pewnego rodzaju społeczność. To byli ludzie, którzy chętnie nie tylko grywali ze sobą w ramach ligi, ale również spotykali się w wolnym czasie, wyjeżdżali razem, a nawet działali jak wytrawni networkerzy, promując to, co robią zawodowo. Czy udało się wam stworzyć taką społeczność? Czy klient klubu squashowego jest klientem lojalnym, związanym z miejscem, z ludźmi, którzy go tworzą?

 

− Oczywiście. To jest klucz do sukcesu w klubie squashowym. Społeczność, atmosfera, rozmowa z klubowiczami, a także życie pozaklubowe, czyli imprezy, wspólne wyjazdy na wakacje, bieganie, próbowanie z klientami innych sportów, kino, wyjścia wieczorem. Właśnie wróciłem z Portugalii, gdzie gościł mnie jeden z byłych klubowiczów MySquasha. Poznaliśmy się 2 lata temu, gdy przyleciał z rodziną i odbywał jednoroczny kontrakt biznesowy. Rok w MySquashu wystarczył, aby nawiązać tak silną więź, że odwiedzamy się regularnie. Nasi klubowicze dobrze się znają i kiedy do nas trafiają, to zwykle zostają na dłużej, zarażając innych swoją pasją. MySquash jest też miejscem, gdzie ludzie chętnie się spotykają, żeby po udanej grze porozmawiać o biznesie, wspólnych projektach. Ten sport wyzwala energię i kreatywność.

Tak jak bieganie wymaga dodatkowego wsparcia treningowego, tak i squash również jest aktywnością, do której należy się przygotować. Czy oferujecie waszym klientom coś ponad grę w squasha? Czy dostrzegacie w waszym klubie szansę rozwoju usług typu trening personalny, poradnictwo dietetyczne, fizjoterapia?

− Jak najbardziej. Dbamy, aby każdy gracz w MySquashu spędził chociaż jedną godzinę z trenerem, który dokładnie opowie o zasadach gry i upewni się, że klient wie, jak bezpiecznie i efektywnie spędzać czas na korcie. Squash jest bardzo intensywną i wymagającą grą. Przed nią należy się dobrze rozgrzać, a po najlepiej rozciągnąć wszystkie partie mięśni. Naszą alternatywą na rozgrzewkę od kilku miesięcy jest system treningowy milon, na którym można się idealnie rozgrzać przed grą, ale również prowadzić spersonalizowany oraz innowacyjny trening ogólnorozwojowy. Co ważne, trening na systemie milon odbywa się pod okiem wykwalifikowanego trenera − fizjoterapeuty. Dla naszych zagorzałych squashowców to dodatkowa możliwość zaproszenia do klubu znajomych, którzy jeszcze nie są gotowi do gry, ale chętnie zadbają o siebie na milonie.

Jak się rozwija się strefa treningu milona w ramach klubu?

− Od połowy marca nasi trenerzy zdążyli wprowadzić 150 osób, które miały okazję spróbować tego rodzaju treningu. To nie tylko klienci MySquash, ale także znajomi czy okoliczni mieszkańcy, których zainteresował inteligentny system treningowy i łatwy, bezpieczny i efektywny trening. Spora grupa z osób, które spróbowały treningu obwodowego na milonie ćwiczy z nami regularnie. Obecnie  mamy ponad 50 osób regularnie ćwiczących. Przyrost klientów jest stały, dlatego niedługo, kiedy osiągniemy limit 250 osób, zamkniemy sprzedaż karnetów. Chcemy, aby każdy nasz klient miał możliwość spokojnej rozmowy z trenerem, kiedy tylko będzie miał taką potrzebę i taka ilość osób daje ten komfort.

 

Dla kogo jest milon? Czy tylko dla osób wytrenowanych?

− Na systemie milon ćwiczą w większości osoby, które są zdrowe i chcą zadbać o swoją kondycję, wytrzymałość, sylwetkę, siłę i spalić trochę kalorii. Jednak system milon jest dedykowany również dla osób po kontuzjach czy seniorów. To bardzo bezpieczny sprzęt i efektywny trening, do tego trener – fizjoterapeuta dba o bezpieczeństwo ćwiczących i tak dopasowuje trening, by nawet osoby z niektórymi schorzeniami swobodnie mogły trenować czy rehabilitować się na tym systemie.

 

Co sprawiło, że zdecydowali się Państwo na milona?

Decyzja była całkiem szybka. System milon po raz pierwszy poznaliśmy w październiku 2014 roku, a już w listopadzie podpisaliśmy pierwsze umowy. Nie oznacza to jednak, że decyzja nie była przemyślana. MySquash jest miejscem położonym w bardzo dobrej lokalizacji, z dogodnym dojazdem. Ma ponad 100 miejsc parkingowych, dysponuje bardzo dużą bazą klientów, którzy są również potencjalną grupą docelową milona. Dużo eventów, które są organizowane w klubie przyciągają nowe osoby, ale przede wszystkim jest to klub na bardzo wysokim poziomie, świetnie zaprojektowany, zaczynając od przestrzeni, odpowiednio dostosowanych kortów po prysznice w szatniach. Klub miał natomiast jedno słabo zagospodarowane miejsce, ale z dużym potencjałem, czyli bardzo dobrze oświetloną salkę do ćwiczeń fitness o powierzchni 41 mkw. Ta przestrzeń spokojnie pozwoliła na wstawienie obwodu siłowo wytrzymałościowego milon złożonego z 12 urządzeń, tworząc przytulny mini klub. Przy rozważaniu każdej inwestycji, najważniejsza jest stopa zwrotu z inwestycji. Nas przekonały wyniki klubów opartych o milona

 

Klub czy strefa – co Państwo poradziliby inwestorom i dlaczego?

W przypadku klubów squash’a milon idealnie nadaje się jako strefa. Istniejący klub nie wymaga znacznych inwestycji kapitałowych, ma też bazę własnych klientów, dzięki czemu inwestycja szybciej się zwraca. Inwestycja od podstaw w klub oparty o milon to na pewno dużo bardziej czaso- i kapitałochłonna inwestycja, wymaga większego nakładu na marketing na początku działalności. W naszym przypadku Informacja o klubie rozeszła się tak szybko wśród klientów MySquash, że niekonieczne były praktycznie żadne nakłady finansowe na marketing, a jak widać milon świetnie się tu rozwija, a w raz z nim cały klub.

.

Jacy klienci korzystają głównie z usług MySquash? Oferujecie programy przygotowane specjalnie z myślą o konkretnych grupach, np. dzieciach, kobietach, seniorach?

− Z naszego klubu korzystają głównie mężczyźni w wieku 25‒50 lat, którzy stanowią około 70 proc. klientów. Oczywiście mamy zajęcia cykliczne dla pań oraz szkółkę juniorską, która bardzo dobrze się rozwija i odnosi sukcesy w zawodach. Jeżeli chodzi o seniorów, to tej grupie zdecydowanie bardziej polecamy trening na milonie, ale są również i tacy spośród naszych klubowiczów seniorów, którzy regularnie odwiedzają kort i mogą być wzorem zdrowia i aktywności dla młodszych.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. archiwum MySquash