Co z wymówkami?

„Zawsze to samo. Oni mnie chyba okłamują! Nie mamy efektów! Kasia, jak sobie z tym radzić?”

Z doświadczenia wiem, że z wymówkami naszych podopiecznych największy problem mamy my sami. Nasze oczekiwania względem innych ludzi są tak wysokie, że zapominamy o tym, że mamy do czynienia z drugim człowiekiem, który może mieć swoje cele i zachowania zgoła inne, niż nam się wydaje. Nieraz trudno nam jest zrozumieć, o co tak naprawdę im chodzi. Niby chcą schudnąć, ale o zmianach nawyków nie ma co marzyć. Niby chcą ujędrnić swoje ciało, ale trening siłowy odpada. Niby chcą zacząć robić coś dla siebie, ale odwołują każdy trening, bo coś innego okazało się ważniejsze. Mało jest ludzi, którzy absolutnie nie mają wymówek. Jak sobie z tym radzić?

Najpierw zrozum, co to jest wymówka

Wymówka to nic innego, jak racjonalizowanie swojej decyzji o niemożności zrobienia czegoś. Ot tak, żeby nie wyjść na osobę o niskim poziomie samokontroli, szukamy powodu, który jest dla nas naprawdę ważny i usprawiedliwi nas nie tylko w naszych oczach, ale również w oczach innych. Wymówki zawsze powstają w momencie zmiany. Nasze ciało boi się zmian. Wszystko, co nowe sprawia, że ciało się broni. Boi się zagrożenia.

Wymówki to, moim zdaniem, jedno z największych wyzwań stojących przed trenerami. Uwierzcie mi, że każdy, kto przychodzi do nas, jest zmotywowany. Problem pojawia się, gdy ludzie zaczynają rozumieć, że to nie przelewki. Do tego jeszcze słyszą od nas: „tylko żadnych wymówek”, „żadnego odwoływania treningów!”, „tylko czysta micha zapewni ci efekty!”. Można się przestraszyć.

Niestety, często sami sobie utrudniamy zadanie. Wymówki traktujemy jako czyjąś obiekcję. Nie zawsze tak jest. Oczywiście zbijamy tę obiekcję jednym zdaniem. Oznacza to, że rozwiązanie, które proponujemy, nie jest podopiecznego tylko nasze. To wszystko prowadzi do… kolejnych wymówek.

Przyjrzyjmy się temu przykładowi:

Nie mam możliwości gotowania.

Dlaczego?

Bo cały dzień spędzam w pracy.

No dobrze. W takim razie może zdecydujesz się na catering dietetyczny? Byłoby to najlepsze rozwiązanie dla ciebie.

No, wtedy to może faktycznie by się udało.

Co dalej?

Trener dochodzi do wniosku, że sprawa załatwiona i szczęśliwie brnie dalej. Problem w tym, że nic tu nie jest rozwiązane. Zapomniałeś spytać, czy kogoś stać na to rozwiązanie? Czy ktoś wie, jaki catering wybrać? Czy nie pracuje w miejscu, gdzie nie dowożą jedzenia? Kolejne wymówki powstające w głowie podopiecznego można mnożyć. Pytanie tylko: Czy naprawdę o to chodzi? By gonić jak najszybciej do sprzedaży kolejnych pakietów i bagatelizować te sygnały? Czy naprawdę tylko na tyle cię stać?

Pierwsze, nad czym powinieneś się zastanowić, to czy naprawdę chcesz być takim katem. Katem, który uznaje, że wygląd jest najważniejszy. Katem, który każdą wymówkę będzie traktował jako oznakę lenistwa. Ta droga jest najłatwiejsza. Ta droga najmniej od ciebie wymaga. To droga, którą wybiera większość z nas.

Druga kwestia to pomysł. Warto byłoby po prostu stać się czyimś partnerem w jego zmianie. Dlaczego? Bo tylko wtedy mamy szansę na zdrową relację z naszymi podopiecznymi. Usłyszałam kiedyś takie zdanie: „Nie odkładasz czegoś dlatego, że masz wymówkę, tylko dlatego, że na ten moment coś innego jest dla ciebie ważniejsze”. Zauważcie – zmiana, jaką serwujemy naszym klientom, często jest przewróceniem ich życia do góry nogami.

Odpowiedź na zadane w tytule tekstu pytanie jest jednoznaczna – nie, nie warto walczyć z wymówkami. Zamiast tego warto zdobyć się na szczerą rozmowę. ROZMOWĘ! A nie twój monolog, który przyjmuje formę kazania. Zapytaj. To zawsze droga, którą należy wybrać. Spójrz:

Nie mam możliwości gotowania.

Dlaczego?

Bo cały dzień spędzam w pracy.

Dobrze. Rozumiem to i szanuję. Powiedz mi w takim razie, jakie rozwiązanie widzisz dla tej sytuacji.

Żadne.

Proszę, skoncentruj się, bardzo mi na tym zależy. Chcemy zmian w zgodzie z tobą, wtedy najłatwiej będzie ci wytrwać w nowych nawykach.

W sumie jakbyś mi powiedział, co mogłabym jeść, to może na stołówce umiałabym wybierać lepsze posiłki.

O!!! To genialny pomysł! Mogłabyś zrobić zdjęcie, co tam serwują? Razem coś wybierzemy.

To byłoby super. Nie patrzyliby na mnie jak na dziwoląga.

OK. Powiedz mi teraz w skali od 0 do 10, na ile szacujesz prawdopodobieństwo tego, że się to uda.

8

No i widzisz? Mamy rozwiązanie. To nasz pierwszy krok. Po tygodniu zobaczysz, że to prostsze, niż ci się wydaje i wprowadzimy kolejny krok.

Super!!!

Dialog jest kluczem do wszystkiego

Reasumując. Wymówki niestety są czymś naturalnym. Każdy je ma. Otwórz umysł. Bądź empatyczny. Pomagaj. Razem szukajcie rozwiązań. Pielęgnuj w podopiecznym przekonanie, że da radę! Bądź PARTNEREM. Bądź obok. Bądź ostoją. Nikt nie lubi zmian, a dzięki tobie mogą one być naprawdę przyjemne.

 

Fot. Shutterstock