Czy Facebook pomaga znaleźć klientów na treningi personalne?

Facebook. Wszyscy go znają, a tak niewielu wie do czego służy. Zgadzam się absolutnie z tym, że potencjał tego portalu jest olbrzymi. Zawsze jednak wprawia mnie w osłupienie zdanie,  które słyszę niemal podczas każdej rozmowy z trenerem rozpoczynającym ze mną współpracę: „No Kasia, właśnie zaczynam pozyskiwać klientów, założyłem swój fanpage”…

Każdy kiedyś zaczynał na tym portalu. Każdy z nas zaczynał z tego samego pułapu, czyli od totalnego zera obserwujących. Często na samym początku jest ogromny zapał, tak jakbyśmy nie potrafili dostrzec tego, co naprawdę robi z nami Facebook. Pierwsze dni – zaprasza się znajomych do polubienia strony. Sami wiemy, jak to działa. Niektórzy znajomi będą nas wspierać, inni najnormalniej w świecie będą się wkurzać kolejnym zaproszeniem. Następnie bierzemy się do ostrej pracy, która często, jak obserwuję, trwa około… tygodnia. No i zaczyna się dramat. Bo nikt jeszcze nie napisał, bo nie wiem co publikować, bo za dużo czasu to pochłania, bo nikt mnie nie rozumie, bo jeszcze na tym nie zarabiam, bo nikt nie chce ze mną trenować.  Nigdy nie zapomnę pewnej sytuacji. Napisała do mnie dziewczyna z prośbą o pomoc. Zadzwoniłam do niej. Przez łzy mówiła, że dostaje coraz więcej niemoralnych propozycji – po prostu seks za pieniądze. Poprosiłam ją o link do jej strony. Na co drugim zdjęciu nagie pośladki. Pytam: „A co można wyczytać z twoich zdjęć?” Wiecie co mi napisała? „Chciałam większych zasięgów, podglądałam inne trenerki i u X ( tak ją nazwę na potrzeby artykułu), zobaczyłam, że takie zdjęcia robią robotę, więc myślałam, że tak trzeba”. Zamarłam.

O prowadzeniu kont trenerów mogłabym pisać wiele. Chcę jednak przejść do sedna. Sam tworzysz swój wizerunek. Nie dziw się jeśli ktoś odbiera cię przedmiotowo, skoro tylko to pokazujesz na swoim fanpage. Nie będę jednak powielała wpisów wielu osób, które coraz szerzej komentują ten problem bardzo mocno dotyczący naszej branży. Nie będę też pisała o tym jak działają algorytmy w social mediach. Zazwyczaj jedno z pierwszych pytań  od potencjalnego klienta, które dostaniesz na messengerze brzmi „a w jakiej cenie są te treningi”. Podajesz cenę… i często tyle widziałeś teoretycznie bardzo zainteresowaną osobę.  Będę konkretna.

Jakie są plusy tego portalu? Jest ich mnóstwo. Zgadzam się, że marka która chce się liczyć na rynku powinna istnieć na Facebooku i w ogóle w social media. Facebook pomaga ci tworzyć markę, pomaga w komunikacji z innymi, pokazuje twoje wartości, przybliża cię twoim odbiorcom i … pomaga pozyskać klientów na prowadzenie online. Rzadko kiedy trenerzy dysponują dobrym systemem prowadzenia ludzi przez internet. Dla mnie jest to trudny temat. Im więcej wiem na temat ludzkiego ciała, psychiki podopiecznych, tym bardziej boję się prowadzenia treningowego online. Tutaj wszystko zależy od trenera. Po mniej więcej roku, półtorej (gdy osoba wcześniej jest przeszkolona z prowadzenia konta na Facebooku, czasami szybciej) systematycznej pracy nad swoją stroną, odezwie się może jedna osoba.  Minus? Z punktu pozyskiwania podopiecznych? Potrzebujesz wiedzy jak docierać do naprawdę zainteresowanych osób z Twojego otoczenia LOKALNEGO! Celowo to podkreślam. Jeśli w statystykach swojej strony, nie mając wiedzy, widzisz większość ludzi rozsianych po Polsce, a zaledwie 1% z Twojego miasta, to sam się zastanów co to oznacza.

Moim zdaniem, jeśli masz aspiracje to budowania marki o globalnym zasięgu, to ten portal jest dla ciebie genialny. Jeśli jednak chcesz po prostu żyć jak normalny człowiek, zarabiając na pracy trenera, to czy to wszystko jest tego naprawdę warte? Czy nie lepiej skupić się na pozyskaniu maksymalnie 10 – 15 osób na rynku lokalnym, zaangażować się w treningi i mieć tych podopiecznych na lata?

Fanpage – założenie trwa kilka minut. Podstawowe pytanie które powinieneś sobie zadać jest następujące: „Czy jest to miejsce, gdzie większość swojego czasu spędzają moi potencjalni klienci?” Gdyby większość trenerów siadła na poważnie i zrobiła tzw. avatar, personę czy jakkolwiek to nazwać swojego idealnego klienta, to okazałoby się, że wcale tych ludzi tam nie ma. Nie wierzysz? Sam sobie zrób idealny profil twojego przyszłego podopiecznego. Są dziesiątki innych sposobów na pozyskiwanie ich. A trenerzy dalej swoje … Umówmy się, lepiej napisać na swoim prywatnym profilu kim się jest, bo często właśnie dzięki temu zyskamy sporo zapytań o współpracę. Warto tu publikować wszystkie niezbędne informacje, pokazywać prawdziwe metamorfozy, oznaczając na nich swoich podopiecznych. Zasięgi będą dużo większe, a przede wszystkim dużo bardziej skuteczne. Dlaczego? Bo w tej pracy najbardziej liczą się polecenia!

Są strony które podziwiam, które pięknie się rozwijają. Trenerzy są konsekwentni, wspaniale się angażują, ciężko na to pracują. Pewnie sami znacie wiele takich profili. Sami zapytajcie ich właścicieli ile czasu temu poświęcają. I na koniec – Facebook nie jest banalnie prosty. Nic co jest proste nie przynosi spektakularnych efektów. Jeśli chcesz na poważnie zabrać się za social media, idź na szkolenie i zobacz co naprawdę oznacza budować markę na Facebooku.