Jedno zdanie, które chcę przekazać każdemu trenerowi

Właśnie prawdopodobnie marnujesz sobie życie…

Prawdopodobnie, bo nie jestem od tego by to oceniać, ale kiedy ostatnio podsumowałeś swoją pracę? Kiedy ostatnio podjąłeś jakieś ryzyko? Kiedy ostatnio pracowałeś bez ciężaru rachunków?

Gdy usłyszałam wczoraj w radiu o najnowszych badaniach które mówią o tym, że otyłość została zdetronizowana przez inną chorobę cywilizacyjną, słuchałam z zaciekawieniem. Kiedy usłyszałam o co chodzi, to z jednej strony byłam przepełniona smutkiem, a z drugiej z pełną satysfakcją wykrzywiłam usta w grymasie pełnym bólu. Samotność. Tak, to Ona.

Dzień za dniem gonimy za wszystkim, co materialne. Na Facebooku widzę jakiś nowy trend – trenerzy personalni chwalą się swoimi nowymi samochodami. Zawód trenera zaczął się kojarzyć z byciem „gwiazdą”. I tak brniesz w to. Biegniesz za lepszym życiem. Biegniesz, biegniesz, biegniesz i po kilku latach nie masz nic. Sława mija. Ciało i uroda również. Wiem, że życie w blasku fleszy uzależnia. Uzależnia też posiadanie akceptacji w mediach społecznościowych. Dorosłość jest przereklamowana. Rządzi się innymi prawami niż myślimy. Uzależnia zarabianie pieniędzy.
Jest problem, bo zaczynasz się orientować, że takie życie na dłuższą metę do niczego nie prowadzi. Do niczego związanego z wartościami wyższymi, które wpaja się nam od dziecka. W moim webinarze pt. „Co zrobić, by nie pracować do końca życia jako trener personalny” uczestniczyło ponad 100 osób, a miejsc zabrakło w ciągu 24 godzin od ogłoszenia tematu. To o czymś świadczy. Wiem, że ciężko mówić o równowadze i oszczędzaniu kiedy mamy przy sobie stos rachunków i wszechobecne ciśnienie związane z tym, jak mamy wyglądać, co mamy jeść i na co wydawać pieniądze. Uczymy podopiecznych samodyscypliny, a czy nam samym jej nie brakuje?
Jako młodzi ludzie, mający odwagę i umiejętności zarabiamy naprawdę sporo. Ostatnio liczyłam z moim trenerem, że gdyby mając teraz 21 lat, przez pięć lata oszczędzał to co zarabia, byłby w stanie kupić sobie sam mieszkanie bez kredytu w wieku 26 lat. Miałby czas na wszystko. Na życie, na relacje, na pracę na rozwój. Co nam w tym przeszkadza? Brak kontroli i planowania.

Powiem wprost marnujesz sobie życie, jeśli większość pieniędzy inwestujesz w rzeczy materialne. Marnujesz życie myśląc tylko o tym, ile masz zarobić by przeżyć. Masz przeżyć życie, a nie od 1-go do 1-go każdego miesiąca. Taka idea powinna ci przyświecać. Jesteś odpowiedzialny sam za siebie, a mając rodzinę też za innych. To właśnie jest dorosłość – odpowiedzialność. Uciekając w pracę zachowujesz się jak reszta społeczeństwa. Reszta, która nie ma w prawdziwym życiu wartościowych, bezinteresownych relacji. Wiem – takie wybrałeś życie. Nie oszukujmy się, długo w tym nie wytrwasz. Samotność zabija.

Od czego zacząć? Od tego by siąść i zastanowić się gdzie chcemy być za parę lat. Jeśli potrafimy określić co da nam satysfakcję, to już jesteśmy w bezpieczniejsi. Gorzej jeśli nie wiesz kiedy osiągniesz szczęście. Kiedy szczęście utożsamiasz tylko z pieniędzmi i sławą. Przykro jest pytając niektórych trenerów usłyszeć ”nie wiem co musiałoby się stać abym był szczęśliwy, ale kupowanie nowych rzeczy i lajki na moim profilu, bardzo poprawiają mi humor”. Zastanów się czego chcesz od życia. Pieniądze nie mogą być celem samym w sobie, bo nigdy nie osiągniesz szczęścia. Zaplanuj swoją przyszłość i pokaż, że potrafisz ciężko pracować nie tylko nad swoim ciałem i odżywianiem, ale też nad swoją przyszłością. Prawdziwe szczęście jest bliżej niż myślisz – jest w drugim człowieku. Pieniądze to narzędzie. Upewnij się, że idziesz w życiu właściwą drogą, bo w innym przypadku naprawdę właśnie marnujesz sobie życie.