Nie jesteś pępkiem świata!

Czy dobry trener powinien być ekstrawertykiem? Nie – dobry trener ma być sobą. Wielu z was zapewne zadaje sobie pytanie jak powinien się kreować w social mediach. Ja zapytam inaczej. Jak się kreować, by nie było mi wstyd, gdy stanę twarzą w twarz z moim potencjalnym klientem. Oczywiście, nie ma w tym nic złego jeśli jest to spójne z tobą. Problem pojawia się wtedy, gdy myślisz, że życie twoich fanów/followersów krąży tylko wokół ciebie. A ja ci powiem, że naprawdę w ich życiu nie jest najważniejsze to, co zobaczą na twoich najnowszych zdjęciach.

Ok, mamy pierwszy kontakt. Ta osoba cię obserwuje, być może imponuje jej twój wygląd. Ukrywa się, ale w końcu postanawia zapisać się do ciebie na konsultacje. Widzi to, co w sieci – poniekąd jest to twój sukces. Adoruje cię, z pewnością ci zazdrości. A ty z cholernie niskim poczuciem własnej wartości budujesz swoją pewność siebie upajając się tą chwilą. Swoją wartość opierasz tylko na spojrzeniu tych ludzi, na tym z jakimi emocjami w oczach na ciebie patrzą. Więc mówisz. Dużo mówisz. Bardzo dużo mówisz. Problem w tym, że mówisz o sobie. Ludzie płacą ci za to jak się czują w twoim towarzystwie, bo w końcu mają z tobą pracować przez miesiące. Myślisz, że klient zapłaci tylko za to żeby słuchać jaka/jaki jesteś super? Przecież on tu miał być najważniejszy. Przecież podkreślasz to w każdym poście jak “indywidualne” podejście robi robotę. Wiesz co? Nie jesteś pępkiem świata.

Idziecie na trening. Suniesz pewnie przez środek siłowni niczym gwiazda. Z tyłu idzie on lub ona. Wstydzi się, nie wie czego się spodziewać, boi się. Na treningu próbnym pokazujesz jaki to nie jesteś rozciągnięty/a, przeczesujesz włosy patrząc w lustro, sprawdzasz fejsa czy lajki się zgadzają. Znowu ciche wołanie o akceptacje. Zapominasz o kliencie, o tym, który powinien tu być najważniejszy. Uwierz, nie jesteś pępkiem świata.

Wracacie do stolika. Potencjalny klient mówi NIE.
Nie, bo go nie szanujesz
Nie, bo to ty byłeś tu najważniejszy/a
Nie, bo pokazałeś mu, że przy tobie jest nikim
Nie, bo widział, że bardziej byłeś/aś zainteresowany/a tym czy dobrze wygląda twój biceps/dekolt, niż to czy on robi poprawnie ćwiczenie.
Nie, bo uważasz się za pępek świata.

Znajome? Niestety coraz więcej takich właśnie trenerów można spotkać na siłowniach. Niestety, bo ten zawód zaczyna sięgać dna. Wielu trenerów ma pretensje do świata, że klienci nie są w stanie ocenić naszej wiedzy. Jak mają ją ocenić skoro się na tym nie znają? Prawda jest taka, że płacą właśnie za to, że my się na tym znamy. Najlepiej mogą jednak ocenić to jak się czują w waszym towarzystwie.
Jesteś ważny, każdy jest. Często jednak mamy tak głębokie pragnienie akceptacji i bycia w centrum uwagi, że zapominamy o nich. O tych, którzy najbardziej potrzebują naszej pomocy.
Oczywiście trenerzy z mojego opisu też będą mieć podopiecznych, ale będzie to całkiem inny klient. Dzisiaj usłyszałam z ust trenera, którego prowadzę “nie sądziłem, że zmiana nastawienia i akceptacja samego siebie może tak wiele zmienić”. To może zmienić wszystko.
Jestem wdzięczna, że wielu z was ma ten etap już za sobą. Jestem niepocieszona, że takie wzorce są propagowane w mediach.

Oto 10 wskazówek które sprawią, że klient poczuje się przy tobie naprawdę dobrze:
1. Unikaj oceniania
2. Posłuchaj czego on chce, nawet jeśli wydaje ci się to głupie
3. Daj mu się wygadać
4. Zadawaj pytania otwarte
5. Siądź obok niego, nigdy naprzeciw!
6. Zostaw telefon w szatni lub na stanowisku trenerskim
7. Unikaj przerywania jego wypowiedzi
8. Dopytuj
9. Nie podważaj jego zdania
10. Pozwól mu się wybielać w twoich oczach

Czy to wystarczy? Być może nie, ale na pewno sprawi, że ta osoba ci zaufa, a ty będziesz odebrany jako profesjonalista, a nie pępek świata.