Klient czy pacjent?

W dzisiejszych czasach, kiedy trudno nam nadążyć za postępem cywilizacyjnym, praktycznie każdy człowiek boryka się z problemami zdrowotnymi. W efekcie współczesny trening personalny zmienia swój charakter. Klienci nie oczekują już tylko osiągnięcia postawionych celów – oni chcą je osiągnąć bezpiecznie i zdrowo.
Znacie powiedzenie: zgłoś się do lekarza, a na pewno znajdzie ci jakąś chorobę. Bardzo ciężko spotkać dzisiaj w pełni zdrowego człowieka. Dotyczy to również klientów klubów fitness czy studiów treningu personalnego. W swojej praktyce fizjoterapeuty i trenera spotkałem się z przypadkami chorób zwyrodnieniowych już u dzieci w wieku 13 lat! A przecież zwyrodnienie (z łac. degeneratio) oznacza „zużycie”, które jest charakterystyczne dla ludzi w wieku o wiele bardziej zaawansowanym. Świadczy to o tym, że tak naprawdę każdy z nas już od wczesnych lat jest w pewnym sensie pacjentem. Dlatego tak ważne jest prawidłowe podejście trenerów do swoich podopiecznych. Już na początku warto wychwycić problemy natury zdrowotnej i tak poprowadzić zajęcia, aby ich nie pogłębić, a wręcz spowodować poprawę stanu zdrowia. Leczenie zostawmy lekarzom i terapeutom.

Wywiad to podstawa

Konia z rzędem temu, kto przeprowadzając wywiad ze swoim klientem podczas pierwszej wizyty pyta  o jego problemy zdrowotne. Bardzo rzadko trenerzy zwracają na to uwagę. Nigdy nie patrzymy na naszych klientów jak na pacjentów, a przecież prawie każdy ma problemy zdrowotne. Ważne jest, aby na pierwszym spotkaniu, podczas rozmowy określającej efekty, jakie chce osiągnąć nasz podopieczny, zapytać o ewentualne dolegliwości, choroby, przebyte urazy lub zabiegi. Dzięki temu będziemy mieli możliwie pełny obraz kondycji zdrowotnej naszego klienta, zminimalizujemy ryzyko urazów oraz zapewnimy mu w pełni optymalny rozwój. Kolejną korzyścią będzie przekonanie naszego podopiecznego, że znalazł się pod opieką prawdziwego profesjonalisty.

Pomocna kategoryzacja

Naszych klientów możemy podzielić na dwie kategorie: tych, którzy nie doznali kontuzji oraz tych, którzy już są po. Zajmijmy się najpierw tą pierwszą, stanowiącą zresztą zdecydowaną mniejszość. Mimo wszystko są oni grupą, z którą również przyjdzie się nam zetknąć. Charakterystyczne dla nich jest przekonanie o niezawodności i niezniszczalności własnego organizmu. Rolą trenera jest nie tylko prawidłowe przygotowanie i ułożenie zajęć, ale także uświadomienie ryzyka uprawianego sportu oraz najczęstszych urazów, które mogą wyniknąć. Jedną z wielu przyczyn kontuzji jest nasza głowa – brak świadomości oraz nadmierna brawura. Jedynie w 20 proc. przypadków kontuzje dotyczą wadliwego sprzętu lub nieszczęśliwego wypadku. Złe przygotowanie organizmu do treningu prowadzi do szybszego zużywania się tkanek, mikrourazów, które sumując się – powodują niewydolność, a w końcu uraz.
Kolejna grupa – stanowiąca niestety większość – to ludzie z przebytymi urazami. Po każdym złamaniu, uszkodzeniu mięśnia czy więzadła nasz organizm nie powraca już do pełnego zdrowia. Zazwyczaj jest to maksymalnie 80 proc. sprawności sprzed urazu. Trener, mając świadomość, jakich urazów doznał jego podopieczny, będzie w stanie tak poprowadzić trening, aby był on bezpieczny oraz by mógł poprawić dotychczasowe parametry funkcjonalne. Pacjenci pooperacyjni to specyficzna grupa, która wcale nie chce rezygnować z aktywności fizycznej, a niestety najczęściej do tego dochodzi. Dzieje się tak, gdyż sami nie wiedzą, że przebyty zabieg nie zawsze wyklucza uprawiania sportu. Faktycznie w fazie ostrej, czyli do około 2. tygodnia po zabiegu, kiedy organizm boryka się ze stanem zapalnym, powinno się unikać większej aktywności sportowej i stosować popularną zasadę PRICE (z ang. Protect, Rest, Ice, Elevate). Ale kiedy przejdziemy do fazy podostrej, możemy już wkraczać z ćwiczeniami, oczywiście za zgodą lekarza prowadzącego lub fizjoterapeuty. Rehabilitacja pozabiegowa prowadzona przecież jest już w pierwszej dobie pooperacyjnej, gdzie oprócz zabiegów fizykalnych (chłodzenie, masaż) wprowadzane są  niewielkie ćwiczenia mające na celu przyspieszenie gojenia. W takich wypadkach oprócz wiedzy typowo trenerskiej dobrze by było, gdybyśmy mieli pojęcie o samej jednostce chorobowej oraz jej wpływie na biomechanikę i możliwości organizmu.

Poszerzanie kompetencji

Takiej wiedzy nie zdobędziemy niestety na kursie trenera personalnego, fitness czy kulturystyki. Warto by pomyśleć o specjalistycznych kursach trenera personalnego medycznego, podczas których omawiane są problemy zdrowotne trenujących, najczęstsze kontuzje oraz możliwości treningowe pacjentów. Zajęciach, podczas których specjaliści z zakresu medycyny sportowej, fizjoterapii oraz treningu funkcjonalnego dokładnie przybliżą charakter pracy z klientem medycznym, nauczą oceny oraz diagnostyki w podstawowych schorzeniach, a także dadzą gotowe narzędzia treningowe. Taki kurs z pewnością będzie rozszerzeniem kompetencji trenera, zwiększy jego atrakcyjność na rynku treningu personalnego i odzwierciedli się w wynikach pracy, a także jej ilości.

Podsumowanie

Współczesny trening personalny zmienił już swój charakter. Minęły czasy ludzi nieświadomych, ukierunkowanych na sukces sportowy za wszelką cenę – za cenę zdrowia, patrzących na trenera bezkrytycznie. Wymagania naszych klientów są coraz większe.
Nie oczekują już tylko osiągnięcia postawionych celów – oni chcą je osiągnąć bezpiecznie i zdrowo. Ten, kto będzie posiadał taką wiedzę, z pewnością nie będzie narzekał na brak pracy, a jakość jego usług będzie na wysokim światowym poziomie.

Fot. Archiwum Daniel Demkiewicz