Kocham tę pracę!

Cieszy ją, gdy może być dla kogoś przykładem do naśladowania i gdy uda jej się zarazić kolejną osobę pasją do aktywnego trybu życia. 20 lat temu postanowiła zostać fachowcem w swojej dziedzinie i do tej pory nie ustaje w wysiłku, aby być ciągle lepsza. Ma pomysł na siebie i konsekwentnie go realizuje. Rozmawiamy z Martyną Rapp, instruktorką fitness, trenerką personalną i szkoleniowcem.

 

Zajmujesz się zawodowo fitnessem już prawie 20 lat. Czym jest dla ciebie ta praca i co motywuje cię do ciągłego rozwoju?

‒ Fitnessem zajmuje się od 1996 roku. Początkowo jako instruktor zajęć grupowych, a teraz w większości jako trener personalny. Początki mojej przygody z aktywnością fizyczną związane były jednak z tańcem. W tym okresie to taniec był moim motywatorem i siłą napędową. Pragnęłam być choreografem i swoje pomysły przenosiłam na salę fitness. Moja metodyka nauczania sprawdzała się nie tylko w klubie fitness, ale i na konwencjach międzynarodowych. Bycie na scenie, tworzenie nowych choreografii, łączenie różnych stylów tanecznych z metodyką w lekcji fitness nakręcało mnie do działania i dalszego rozwoju.

Motywacją były dla mnie swego czasu starty w zawodach. Jestem typem osoby, która lubi zdrową rywalizację, stąd moje występy w Konkursach Miss Fitness, gdzie ważną rolę odgrywała sportowa sylwetka, choreografia taneczno-gimnastyczna, uroda i pomysł na samą siebie podczas każdej konkurencji. Rywalizacja motywuje do działania, szczególnie gdy się osiąga coraz lepsze wyniki. W moim wypadku tak właśnie było. W tym momencie największą motywacją są dla mnie ludzie. Zarówno ci, z którymi pracuję, jak i moi podopieczni na zajęciach. Jestem związana ze szkołą Fitness University, która daje mi możliwości rozwoju, poznawania techniki i umiejętności innych trenerów, udziału w warsztatach konkurencyjnych szkół fitness i poznawania nowych rodzajów treningów. W naszej szkole wspieramy się wzajemnie od samego początku współpracy. Jako szkoleniowiec Fitness University tworzę nowe grono instruktorów, dzieląc się z nimi swoim warsztatem, wiedzą i umiejętnościami. Świadomość tego, że nowa kadra czerpie z mojego doświadczenia, sprawia mi niebywałą przyjemność.

Ogromny wpływ na mój zapał do pracy mają klienci, dla nich pragnę się rozwijać. Myślę, że motywujemy się wzajemnie. Niektórzy są ze mną od początku mojej kariery trenerskiej. Cieszy mnie, że wiele osób widzi w mojej osobie wzór do naśladowania i dzięki mnie zmienia swoje życie na bardziej „fit”, wprowadzając więcej aktywności fizycznej i zdrowe odżywianie. Motywuje mnie to do dalszej pracy w tej dziedzinie, poszerzania swojej wiedzy i nabywania nowych umiejętności. Naprawdę kocham tę pracę!

 

W ostatnim czasie realizujesz się w treningach typu cross training zarówno w klubach, jak i outdoorowo, na świeżym powietrzu. Co szczególnego jest w tej formie treningowej i czym różni się od innych zajęć wytrzymałościowo-siłowych? Skąd pomysł na przeniesienie zajęć na zewnątrz, poza salę fitness?

‒ Udział w licznych szkoleniach, w tym szkoleniu CrossFit, zainspirował mnie do ułożenia własnego programu treningowego „RappCross”. Jest to trening funkcjonalny wzmacniający wszystkie partie mięśniowe. Kształtuje sylwetkę, spala tkankę tłuszczową, poprawia kondycję i wytrzymałość. Zdecydowanie podnosi ogólną sprawność fizyczną. Jest doskonałym uzupełnieniem przy uprawianiu innych dyscyplin sportowych. Oparty jest na ruchach wielostawowych, złożonych, często z wykorzystaniem obciążenia własnego ciała. Trening ten nie wymaga poczucia rytmu, co w tradycyjnych formach zajęć fitness często zniechęca klientów do ćwiczeń w grupie. Na tym treningu łatwiej mi dostosować ćwiczenia, liczbę powtórzeń czy obciążenie do osób o różnym wytrenowaniu i w różnym wieku. Podchodzę do nich indywidualnie.

Cross training to ostatnio bardzo modna forma aktywności ruchowej. Uważam, że jest wszechstronna, uniwersalna i możliwa do zrealizowania z większością klientów. Możemy tu dowolnie modyfikować ćwiczenia, kładąc nacisk na to, czego klient potrzebuje, poprawę: siły, szybkości, wytrzymałości. Jednocześnie mamy możliwość uciec od dusznych sal treningowych, przeprowadzając zajęcia na świeżym powietrzu, przy wykorzystaniu sprzętów znajdujących się pod ręką: ławki, drążków, schodów, drzew itp. Tego typu ćwiczenia wprowadzają niebywałą świeżość, są bardzo „energetyczne” i mobilizujące dla moich podopiecznych, którzy bywali znudzeni klasyczną formą ćwiczeń na sali fitness czy siłowni. I wreszcie świeże powietrze sprawia, że nasz organizm się dotlenia. Przyjemne z pożytecznym. Pora roku nie ma znaczenia, ćwiczyć można nawet zimą.

 

Oprócz prowadzenia zajęć jesteś także szkoleniowcem prowadzisz kursy dla instruktorów fitness. Jak oceniłabyś osoby, które biorą udział w twoich szkoleniach? Czy widzisz różnicę w podejściu, zaangażowaniu pomiędzy nimi a osobami, z którymi ty się szkoliłaś na początku swojej drogi zawodowej?

‒ Podejście jest podobne. Moim zdaniem najważniejsza jest pasja i zaangażowanie. Widzę je wśród młodych instruktorów tak samo jak lata temu widziałam u siebie i znajomych z kursów. Co nas różni? Dostępność wiedzy. Dawniej musieliśmy szkolić się głównie za granicą lub zapraszaliśmy Master Trenerów do nas do Polski. Nie było łatwo. W przypadku moim i jeszcze kilku osób, z którymi się swego czasu szkoliłam, mieliśmy o tyle komfortowo, że pracowaliśmy w klubach cieszących się dobrą renomą. Pracodawcy wybierali sobie spośród wielu chętnych najlepszych, studiujących na AWF-ie, po kursie na instruktora rekreacji ruchowej, jednakże przede wszystkim poszukiwali wyjątkowych osobowości. Chętnie w nas inwestowali. Wtedy już musieliśmy umiejętnie prowadzić nie tylko treningi wzmacniające, ale także zajęcia choreograficzne oraz body & mind. Obecnie na polskim rynku mamy wiele szkół fitness, wielu rewelacyjnych szkoleniowców, którzy zapraszani są także za granicę, ogromną liczbę warsztatów, konwencji, które odbywają się nawet co weekend przez cały rok. Obecni instruktorzy mogą wybierać i szkolić się w tym, co odpowiada im najbardziej. My, Master Trenerzy, również nie spoczywamy na laurach. Dalej zdobywamy wiedzę i korzystamy z dostępnych na rynku możliwości rozwoju. Różnimy się tym, że mamy ogromny warsztat i duże doświadczenie w pracy i z ludźmi. Młodzi stażem powinni jak najwięcej inwestować w siebie, mają teraz duże możliwości. Mogą wybierać i specjalizować się wyłącznie w jednej dziedzinie fitnessu. Jeśli nie osiągną odpowiednich kwalifikacji i nie będą mieli tej niesamowitej iskry, która pociągnie za nimi innych, trudno im będzie zajść daleko i pracować za dobre pieniądze. Rynek fitness w Polsce jest w tym momencie ogromny, trudno się na nim wybić.

 

Czego twoim zdaniem oczekują klienci przychodzący na zajęcia fitness? Czy oczekiwania te są inne niż były lata temu?

‒ Każdy z ćwiczących ma inne cele. Dla jednych ważne jest, żeby się po prostu poruszać, a dla innych, żeby ledwo wyjść z sali. Myślę, że jak najbardziej spełniamy oczekiwania klientów, zaskakując ich chociażby nowymi formami zajęć. Dużym powodzeniem cieszy się powrót do prostych, powtarzających się choreografii, co daje ogromną satysfakcję ćwiczącym. Z moich obserwacji wynika, że klienci dalej chętnie będą uczęszczać na tradycyjne zajęcia fitness z przewagą ćwiczeń wzmacniających. Stretching, pilates i Zdrowy Kręgosłup również nie powinny zniknąć z grafików. Nasi klienci obok wymęczenia potrzebują też wyciszenia i relaksu. Chcą nowości, nie rezygnując z tego, co znane i sprawdzone. Dobrze, że dajemy im możliwość wyboru. Najważniejszą rolę w tym wszystkim pełni jednak instruktor – jego podejście, charyzma i oczywiście kwalifikacje. O tym musi pamiętać menedżer każdego klubu, który chce sprostać oczekiwaniom klientów.

 

Jak widzisz siebie za 510 lat? W którą stronę poprowadziłabyś swoją ścieżkę kariery?

‒ Pragnę dalej być szkoleniowcem i prezenterem fitness. Chcę specjalizować się w treningu funkcjonalnym, ogólnorozwojowym oraz rozciągającym i dodatkowo mocniej skupić się na treningu indywidualnym. Marzy mi się też przygotowywanie amatorów do uprawiania różnych dyscyplin sportowych oraz uczenie maluchów akrobatyki. Chciałabym organizować obozy kondycyjne zarówno rodzinne, jak i tylko dla dorosłych. Łączyłabym tam narciarstwo, biegówki, ski toury z RappCross Training. Przede wszystkim pragnę dalej zarażać innych do sportu!

 

Życzę zatem spełnienia marzeń i dziękuję za rozmowę.

 

Fot. Piotr M’Deck Zięba