Komunikacja cz. 1

Zwróć na siebie uwagę

Instruktor prowadząc zajęcia grupowe wchodzi w rolę aktora. Ma porwać za sobą ludzi, wyzwolić w nich emocje i dać im radość. Warto jednak pamiętać, że zajęcia fitness to nie pantomima, lecz sztuka umiejętnej komunikacji werbalnej i niewerbalnej. W pierwszej części mojego cyklu artykułów kilka słów na temat roli, którą gramy przed grupą, a także o kanałach i kodach komunikacyjnych.

Podobnie jak w profesjonalnych zespołach menedżerskich czy drużynach sportowych, tak i w klubie fitness instruktor powinien być jak coach. Warto wziąć sobie do serca słowa trenera reprezentacji Polski w piłce ręcznej Bogdana Wenty: „Musisz sprawić, by ludzie za tobą poszli nawet w ogień, musisz ich za sobą pociągnąć. Jeśli będziesz ich tylko pchał przed sobą, daleko w ten sposób nie ujedziecie”. Od czego więc zacząć? Najlepiej dać im dobry przykład. Nic nie zastąpi twojego zaangażowania na zajęciach. Kiedy podczas treningu z grupą z pasją wykonujesz ćwiczenia, jesteś prawdziwy w tym, co mówisz i robisz. W różnych mediach pojawiają się co jakiś czas informacje, że około 20 proc. uczniów w polskich szkołach nie ćwiczy na lekcjach wychowania fizycznego. Powodów są oczywiście dziesiątki. Jednym z nich jest wiek, w którym ocena grupy rówieśniczej jest ogromnie istotna, a zdecydowana większość nastolatków i nastolatek ma większe lub mniejsze zastrzeżenia do własnego ciała i wyglądu. Warto się zastanowić, czy jedną z przyczyn nie jest również podejście niektórych nauczycieli, którzy rzadko kiedy zakładają dresy i pokazują, jak powinien wyglądać choćby przewrót w przód? Ktoś, kto ma mnie prowadzić, powinien wiedzieć, jak to robić. Myślę, że większość instruktorów nie tylko zna tę zasadę, ale także ją stosuje.

Autorytet ma rację

Im większy jest autorytet nadawcy, tym lepszy jest odbiór komunikatu. Cofnijcie się kilka wersów wyżej. Czy słowa o pociągnięciu za sobą, a nie pchaniu przed sobą ludzi zostałyby w waszych głowach, gdyby wypowiedział je trener 4-ligowego zespołu piłki nożnej, a nie trener podwójnych medalistów mistrzostw świata? Michael Jordan pół żartem, pół serio powiedział w latach 80. do swojego znajomego: „Jeśli chcesz kupić buty firmy Nike, to zrób to teraz, bo właśnie  podpisałem z nimi kontrakt, więc będą droższe…”. I taka jest prawda, bo jeśli popatrzymy na postacie w reklamach, to widzimy lekarzy, biznesmenów w eleganckich garniturach, gwiazdy sportu i filmu. Są to postacie reprezentujące różnego rodzaju autorytety. Człowiek już od dziecka uczy się, że autorytet ma rację. Gdy mama mówi dziecku: „nie dotykaj grzejnika!”, a ono mimo wszystko musi sprawdzić, czy faktycznie jest gorący, to nie tylko uczymy się, by nie dotykać gorącego. Uczymy się także, że mama wie lepiej.

Jak cię widzą, tak cię piszą…

Aby zbudować swój autorytet nie trzeba kończyć najlepszych studiów czy być mistrzem Polski lub świata. Jedną z cech zewnętrznych, o wewnętrznych za chwilę, jest odpowiedni strój. To wygląd człowieka jest pierwszą rzeczą, jaką dostrzegamy. Zanim druga osoba odezwie się czy poda nam rękę, mamy kilka sekundy, by ją obejrzeć. Tak więc pierwsza ocena oparta jest na obrazie. Jak silnie to działa, pokazał prosty eksperyment społeczny. Otóż na czerwonym świetle poszło za mężczyzną trzy razy więcej osób, gdy był on ubrany w garnitur. Nie chcę wchodzić w tematykę mody wśród instruktorów fitness, ale na pewno powinien to być strój czysty, dopasowany, wygodny i stosowny. Mieć to coś, co w pozytywny sposób zwróci uwagę i zbuduje zaufanie grupy. Garnitur wśród większości słuchaczy pomagał mi zbudować autorytet prelegenta, jednak na praktycznych konferencjach dla trenerów łatwiej było mi trafić do moich odbiorców, gdy miałem na sobie dres z orzełkiem na piersi. Jeśli instruktorka chce pokazać swojej grupie określone ćwiczenia, to jej strój powinien jej w tym pomagać, a nie rozpraszać uwagę ćwiczących.

Cechy dobrego instruktora

O ile budowanie autorytetu za pomocą czynników zewnętrznych (oprócz stroju są to też dodatki, jak okulary symbolizujące inteligencję, zegarek świadczący o punktualności czy, w środowisku sportowym, symbol przewodzenia, jakim jest gwizdek) odbywa się błyskawicznie, bo oparty jest na schematach myślenia, to może on bardzo szybko lec w gruzach, jeśli nie jest poparty czynnikami wewnętrznymi. Wśród psychologów od dziesięcioleci trwają próby jednoznacznego określenia zbioru cech osobowości charakteryzujących lidera. Rozbieżności w literaturze i wynikach badań pokazują, że chyba nie będzie możliwe, by ze stuprocentową pewnością określić, jakie cechy osobowościowe czy temperamentalne dadzą nam przepis na przywódcę. Opierając się jednak na wynikach badań, ale też na obserwacji rzeczywistości, możemy wymienić kilka wolicjonalnych cech dobrego instruktora:

  • Przygotowanie i zaangażowanie w zajęcia − jeśli trener czy instruktor jest dobrze przygotowany, ma logicznie i zasadnie poukładane kolejne ćwiczenia, to pokazuje, że na jego zajęciach (a podświadomie we wszystkich jego działaniach) panuje porządek i harmonia. Zaangażowanie możemy powiązać z występowaniem neuronów lustrzanych. Jeśli instruktor ćwiczy „na pół gwizdka”, to klienci to odczuwają, nawet jeśli świadomie tego nie wypowiedzą ‒ ich receptory odbierające mowę ciała będą wychwytywać niepełne zaangażowanie. Wystarczy przypomnieć sobie jakąś sytuację, w której osoba prowadząca nie była w stu procentach zaangażowana w to co robi − ksiądz podczas kazania, para młoda, która unikała zabawy na weselu czy choćby przewodnik oprowadzający wycieczkę − wówczas odbieraliśmy udział w tych sytuacjach ze zdecydowanie mniejszą przyjemnością;

Punktualność − dziś w zabieganym i pędzącym świecie jest ona szczególnie trudna, ale też szczególnie ceniona. Przeznaczenie czasu dla drugiego człowieka w pracy instruktora fitness może być wyjątkowo istotne nie tylko w kontekście punktualnego rozpoczynania zajęć, ale także dostępności prowadzącego po ich zakończeniu. Taka możliwość indywidualnej rozmowy, poświęcenia uwagi i otwartość na sugestie klientów sprawia, że instruktor schodzi niejako z piedestału i staje się bardziej dostępnym, normalnym człowiekiem. Wbrew pierwszemu wrażeniu nie musi to oznaczać umniejszenia autorytetu, wręcz przeciwnie − będzie go jeszcze bardziej wzmacniać;

  • Autentyczność w słowach i czynach − to przede wszystkim konsekwencja w przestrzeganiu zasad. Można być najlepiej ubranym, precyzyjnie punktualnym, pięknie się wysławiać i zawsze mieć czas dla klienta, ale nieszczery uśmiech pozostanie tylko maską. Nauczyciele czy trenerzy, którzy zbyt szybko „przymykali oko” na różne uchybienia, często stawali się kumplami albo fajnymi gośćmi, tracąc gdzieś po drodze swój autorytet. Konsekwencja w działaniu pomaga być stałym. Drugą sprawą związaną z autentycznością człowieka jest jego umiejętność przyznania się do błędu. I tak też się zdobywa posłuch wśród swoich zawodników, podopiecznych, współpracowników. Oczywiście jeśli te błędy zdarzają się jedynie sporadycznie. Chodzi tutaj bardziej o pokazanie, że szef, trener, instruktor też jest człowiekiem, czyli jak każdy ma prawo do błędów. Nieomylni i idealni bohaterowie są tylko w filmach i komiksach, w realnym życiu ludzie nie przepadają za nieomylnymi. Ważne jest jednak, aby autorytet, który przyznał się do błędu czy niewiedzy, powiedział: „nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale poszukam i na następnym spotkaniu wyjaśnimy sobie tę kwestię”. Pozostawiając ludzi bez odpowiedzi pokazujemy, że po prostu nie wiemy, poszukując odpowiedzi pokazujemy, że nie wiemy jedynie dzisiaj.

Wracając do naszej analogii instruktor − aktor. Tym razem skupiliśmy się na tym, co ów aktor powinien zrobić, by zwrócić uwagę swojej publiczności. W kolejnym wydaniu podpowiem wam, jak tę publiczność możecie uwieść słowem, gestem, spojrzeniem…