Największą pasją jest człowiek

Marto, moja droga, znamy się nie od dziś. Jakieś dwadzieścia lat temu obie byłyśmy częścią prężnie rozwijającego się szczecińskiego rynku fitness. Obie zaczynałyśmy w dwóch, wtedy największych w tym mieście, klubach fitness. Śmiem twierdzić, że po tylu latach jesteśmy na pewno starsze, mądrzejsze o kilka błędów, szczęśliwsze o nasze dzieci i spełnienie zawodowe.

– Faktycznie, upłynęło blisko 20 lat. Mnóstwo się wydarzyło dobrego. Przeprowadziłam się ze Szczecina do Wrocławia. Zarządzam własną marką – Marta Tymoszewicz, na którą składają się: Marta Tymoszewicz – Fitness Coaching, Marta Tymoszewicz Design – moja linia modowa i Marta Tymoszewicz Atelier – prestiże & life-work balance. Moje nowe miejsce świadomego rozwoju.

Od lat przyglądam się twojej ścieżce zawodowej, bo nie sposób ciebie nie zauważyć. Konsekwentnie i spójnie budujesz swoją markę, ale prowokacyjnie zapytam – Marta Tymoszewicz, czyli kto? Co jest esencją marki Marta Tymoszewicz?

– Marta Tymoszewicz to wyznacznik jakości, profesjonalizmu, pracowitości, pasji do życia oraz miłości do drugiego człowieka i świata, który go otacza. Łączy fitness, coaching, bodyART, BAX, fashion i lifestyle.

To naprawdę dużo, działasz wielotorowo – fitness, coaching, moda, design. Czy to taka natura człowieka renesansu i wrodzona wielozadaniowość, czy ciągłe poszukiwanie tej właściwej drogi?

– Pasję do życia odziedziczyłam po rodzicach, wielozadaniowość spłynęła na mnie po dziadkach. Od zawsze miałam ściśle sprecyzowane cele życiowe. Zawsze towarzyszyły mi ambicja, pracowitość, chęć stworzenia czegoś wyjątkowego. Czuję się spełnioną kobietą, mam wspaniałą rodzinę, fantastyczne, zdrowe dzieci i kochającego męża. Moje życie oparłam na pięciu podstawowych filarach, dzięki którym zachowuję energię do działania i pokonywania przeszkód, wewnętrzną równowagę, dobre samopoczucie oraz radość z każdego dnia. To ludzie (rodzina, przyjaciele, współpracownicy) – otaczaj się pozytywnymi osobami z dobrą energią. Starannie dobieraj tych, z którymi dzielisz swoje życie i czas. Kolejnym filarem jest uważność – obcowanie z pięknem, ze sztuką, dostrzeganie uroków każdego nowego dnia. Świadome „tu i teraz”. Następnie wygląd – wybieraj wygodne i eleganckie ubrania, wykonane tylko z naturalnych tkanin. Twój wygląd to twoja wizytówka – jeśli wyglądasz świetnie, tak też się czujesz! Czwartym filarem jest dieta – stosuj zbilansowaną, dostosowaną do potrzeb organizmu dietę. Unikaj przetworzonej żywności. Jedzenie to paliwo i lekarstwo dla twojego ciała. I na zakończenie trening – systematyczny, funkcjonalny, holistyczny. Ćwiczenia rozwijające ciało i relaksujące umysł.

Czujesz się spełniona w tym co robisz, czy może czasami masz poczucie miotania się między swoimi pasjami pytam, bo sama jestem życiowym ADHD-owcem, który ciągle za czymś goni?

– Uwielbiam wyzwania i nie boję się realizować swoich marzeń. Wytrwale dążę do celu i nigdy się nie poddaję, bo wiem, że to ja mam wpływ na swoje życie. To ja podejmuję decyzje. Na co dzień kieruję się dwoma maksymami – „żyj w zgodzie ze sobą” oraz „serce za serce”. Pierwsza przypomina mi o tym, żeby zawsze być autentyczną i prawdziwą w tym co robię. Druga mówi, że ile dobra dasz na zewnątrz, tyle do ciebie wróci. I ja w to wierzę!
Ukończyłam Akademię Wychowania Fizycznego, chociaż moja przygoda z ruchem rozpoczęła się dużo wcześniej, bo już w dzieciństwie intensywnie ćwiczyłam taniec. Obecnie od ponad 20 lat jestem związana z branżą fitness. Lata doświadczeń w zawodzie instruktorki oraz prelegentki pozwoliły mi zbudować profesjonalne relacje z wieloma ekspertami, poznać wspaniałych ludzi – podobnych do mnie miłośników różnych form fitnessu. Przez ten czas szkoliłam i trenowałam setki osób, uczyłam, jak żyć zdrowo – nie tylko w sferze fizycznej, ale również mentalnej.

Która z tych pasji jest najbliższa twemu sercu?

– Największą moją pasją jest człowiek. Naprawdę. Nie zamieniłabym swojego zawodu na żaden inny. Motywują mnie ludzie, z którymi trenuję, ponieważ są żywymi dowodami na to, że moje działania i zaangażowanie przynoszą wymierne efekty. Wkładam całe serce w pracę z kobietami i dla kobiet, za co byłam wielokrotnie doceniana podczas konferencji i gal organizowanych dla kobiet sukcesu. Wierzę, że wewnętrzna równowaga, radość życia i dbałość o kondycję fizyczną są ze sobą trwale połączone. Dlatego też każdego dnia pomagam innym stać się szczęśliwszymi i pewnymi siebie osobami. Moją kolekcję modową także stworzyłam z myślą o kobietach podobnych do mnie – zawsze w biegu. Ale za to stylowo, wygodnie, minimalistycznie. Kolor czarny, który zdecydowanie przeważa w mojej szafie, daje miejsce kolorowej duszy.

Od początku istnienia byłaś związana ze szkołą Open Mind. Czym dla ciebie jest ta historia i na ile ukształtowała twoje doświadczenie zawodowe?

– Nie ma przypadków i nic nie dzieje się bez przyczyny. Od dziecka tańczyłam najpierw jazz balet, potem mocno zaangażowałam się w taniec towarzyski z sukcesami, miałam też epizod taneczny w Operetce Szczecińskiej. Na pierwszym roku wychowania fizycznego trafiłam do wspaniałego klubu fitness w hotelu Radisson SAS w Szczecinie, w którym poznałam Anetę i Izę dwie wyjątkowe kobiety. To one zaprosiły mnie do współpracy i tworzenia największej szkoły fitness w Polsce Open Mind. Realizuję w niej swoje autorskie projekty: OM fitness dla dzieci, b. Control by MTB, sensuality by MTB.

A potem pojawił się bodyART – konsekwentnie promowana przez ciebie koncepcja treningowa. Co takiego jest w niej innego, czego nie odnajdujesz w innych programach? I jeszcze BAX, kolejny stopień wtajemniczenia. Czy to forma jedynie dla zawodowców?

– bodyART całkowicie podbił moje serce. bodyART jest treningiem, który promuję w Polsce jako Polska Szkoła bodyART by Robert Steinbacher. Robert Steinbacher to jeden z najlepszych instruktorów, kreatorów fitness na świecie. Mocno stąpa po świecie, wyznaczając sobie kolejne cele. Stworzył międzynarodową szkołę z licencyjnymi treningami: bodyART, deepWORK, BAX-bodyARTextereme. Trening bodyART wspaniale wpływa na stan ducha i fizyczne samopoczucie. W moim odczuciu wpasowuje się w lifestyle, który promuję własną osobą. To się sprawdza. Widzę, jak zmienia się podejście moich klientów do samych siebie, jak zmienia się ich ciało, a także, co dla mnie najważniejsze, ich podejście do życia. Trening bodyART to zestaw ćwiczeń, który sprawia, że jesteśmy silniejsi, smuklejsi, bardziej rozciągnięci. Trening ten nie jest prosty, często nawet jest nazywany przeze mnie „treningiem pokory”, „pokonywaniem własnych słabości”, „żegnaniem się z myśleniem, że nie dam rady”.
Wszystko jest w naszych głowach. A myśl najpierw wychodzi z serca. Wszystko się zazębia. Moje motto życiowe „serce za serce” wkomponowuje się idealnie we wszystkie czynności mojego życia. BAX-bodyART extreme to nowe dzieło Roberta, skierowane do trenerów personalnych, instruktorów fitness, ludzi uprawiający czynnie różnego rodzaju sport. Łączy cardio i siłę, a także trening powięziowy. Moi klienci są zafascynowani. Wszyscy na sali widzimy progres w sprawności fizycznej, a także to, jak zmienia się nasza sylwetka.

A od strony stricte biznesowej – czy sama prowadzisz firmę, zarządzasz marką, czy korzystasz ze wsparcia specjalistów?

– Jestem sterem, żaglem i okrętem. W swoim studio mam wykwalifikowany i dojrzały emocjonalnie zespół kobiet, które ze sobą współpracują, a nie rywalizują. Jestem wymagającym szefem, ale zawsze z sercem na dłoni. Moja wspaniała asystentka pomaga mi przy organizacji spraw biurowych. Mam mnóstwo pomysłów, trudno za mną nadążyć, ale dajemy radę. Moja własna firma ma już 10 lat i jestem z tego dumna.

To duży dorobek jak na jedną kobietę. I nie wątpię, że ze swoją energią jeszcze nieraz nas zaskoczysz. Dziękuję ci Marto za rozmowę i życzę działań w zgodzie ze sobą, bo to dodaje nam skrzydeł.