Niemowlę na sali fitness

W  Internecie jest dużo filmów, jak młode mamy ćwiczą razem z niemowlakami. I widzimy tam dzieci, które służą jako hantle lub sztangi. Tego też oczekują mamy idąc na zajęcia fitness dla mam z niemowlakami. Czy słusznie?

Jestem za aktywnym spędzaniem czasu z dzieckiem. U dzieci już swobodnie poruszających się wiele ćwiczeń w kontakcie, z podnoszeniem, dociskiem, siłowaniem, itd. jest bardzo rozwojowych! Ale jeśli chodzi o niemowlęta, jest to bardzo dynamiczny etap rozwoju psychoruchowego oraz kształtowania przyszłej postawy i wielokrotnie powtarzaną złą pielęgnacją (w tym właśnie wykonywaniem wspólnych „ćwiczeń”), możemy niestety zaszkodzić… Dlatego też nie jestem za tym, by na zajęciach grupowych dla mam z niemowlakami wykonywać ćwiczenia wspólnie, tj.np robić przysiady, wykroki z dziećmi na rękach, podnosić je nad głowę zamiast ciężarków, podrzucać je, itp. Pominę już fakt, że wykonanie tego prawidłowo technicznie i bez przeciążania się jest praktycznie niemożliwe na zajęciach grupowych. Dlaczego jeszcze nie jestem zwolenniczką takich ćwiczeń? Oto główne powody:

1. Dzieci na rożnym etapie rozwoju powinny być w rożny sposób podnoszone i trzymane, wpływa to m.in. na kształtowanie ich postawy. W grupie mam z dziećmi w rożnym wieku i z różnymi potrzebami jak możemy tego nauczyć każdą z osobna?

2. Pewne nasze zachowania (nieprawidłowe noszenie, zabawy, nieprawidłowa pozycja, w jakiej przebywa dziecko) mogą mieć wpływ na to, że wrodzone pierwotne odruchy neurologiczne nie będą w odpowiednim czasie integrowane, a ich przetrwanie ma wpływ na cały rozwój dziecka. Np. jeśli te odruchy się nie wygaszą, to nie pojawiają się odruchy posturalne, czyli takie, które gwarantują na przykład prawidłowe reakcje równoważne. Ale przetrwałe odruchy mają wpływ nie tylko na rozwój ruchowy, ale również np.na wyniki w nauce w latach późniejszych.

3. Wykonując pewne ruchy podczas „ćwiczeń” z dzieckiem, np. podciągając dziecko za rączki do siadu (widziałam np. takie „ćwiczenie”, jak mama leżąc na plecach podnosi biodra z podłogi i jednocześnie ciągnie leżące na niej
dziecko za rączki do siadu)- zaburzymy rozwój prawidłowych wzorców ruchowych. Przykładowe ciągnięcie za rączki to nie jest prawidłowy sposób nauki siadania. Powinno się to odbyć przez rotację tułowia i podpór bokiem, inaczej utrwalamy zły wzorzec poruszania się, który ma wpływ potem na ogólny sposób poruszania się dziecka w dalszym życiu, jego koordynację ruchową, osiągnięcia sportowe, ale też kształtowanie wad postawy, itd.

4. Wiele dzieci ma mniejsze lub większe zaburzenia napięć mięśniowych. Odpowiednim podnoszeniem, trzymaniem możemy wspierać ich wyrównanie, albo możemy pogłębić te zaburzenia (np. podnosząc dziecko trzymaniem „pod pachy”) i skazać dziecko na różne problemy w późniejszym życiu, np. napięcia i bóle szyi;

5. Są dzieci mniej i bardziej wrażliwe. Dla niektórych samo bycie na tych zajęciach (muzyka, dużo ludzi i głosów, światła, lustra, itd.) jest zbyt dużym obciążeniem i źle wpływa na ich rozwój- po prostu bodźców jest zbyt dużo jak na ich wrażliwość. Wykonując wtedy „podrzucanie” dziecka, energiczne „bujanie”, „trząchanie” wcale go nie uspokajamy, mimo że przestaje płakać – dokładamy mu po prostu jeszcze więcej bodźców, z którymi jego układ nerwowy sobie nie radzi i się „wyłącza”. To nie jest wspieranie prawidłowego rozwoju dziecka.

Można by tak jeszcze wymieniać długo… Nie jestem specjalistką od rozwoju czy rehabilitacji dzieci, na pewno można to jeszcze szerzej i lepiej opisać. Jednak prowadzę zajęcia dla mam i staram się robić to bezpiecznie również dla dzieci. Nie proponuję ćwiczeń, które mogłyby zaszkodzić dziecku. Jeśli pracuję indywidualnie z mamą, która jest z dzieckiem i jest potrzeba poświęcenia mu większej uwagi, układamy ćwiczenia bezpieczne dla obojga. Pokazuję jak podnosić dziecko, jak trzymać, w jakim tempie się poruszać, itp. Na zajęciach grupowych nie jest to możliwe.

Traktujmy zajęcia fitness dla mam jako czas z dzieckiem, ale nie kosztem dziecka. Róbmy ćwiczenia maksymalnie świadomie i uważnie, bo nasze ciało po porodzie tego przede wszystkim potrzebuje, a jeśli dziecko płacze i chcemy je uspokoić, to w tym celu bierzmy je na ręce. Nie po to, żeby sobie poćwiczyć z obciążeniem.
Z drugiej strony najlepszą stymulacją dla niemowlaka, najlepszym „treningiem” jest po prostu leżenie na podłodze, rozglądanie się za mamą, wyciąganie do niej rączek, wodzenie wzrokiem, próba samodzielnych zmian pozycji, przenoszenie ciężaru ciała. Zatem dziecko, które jest z mamą podczas jej ćwiczeń, też ćwiczy – nie musi być do tego używane bezpośrednio.