Słomiany zapał

Wrzesień, czyli początek roku szkolnego, a zaraz potem jesień, czyli gorsza pogoda, sprawiają, że do klubów czy studiów treningu przychodzą klienci z nowymi, silnymi postanowieniami. Kolejną falę zapisów obserwujemy po 1 stycznia. Początek nowego roku to okres, w którym co drugi Polak postanowi, że rzuci palenie, będzie więcej czasu spędzał z dziećmi lub – co nas najbardziej interesuje – zapisze się na siłownię. Co gorsza spora część z tych klientów faktycznie się zapisze, inaczej mówiąc kupi karnet, ale niewielu wprowadzi trwałą zmianę w swoim życiu.

Dlaczego tak się dzieje?

Aby zrozumieć tę sytuację należy sięgnąć do modelu zmiany. Aby zmiana zaistniała, muszą być spełnione dwa elementy. Element pierwszy. Różnica między stanem obecnym a oczekiwanym, inaczej mówiąc aktualne postrzeganie samego siebie, swojego wyglądu, swojej sprawności fizycznej – tzw. ja realne, musi się różnić od wyobrażeń o sobie samym. Często wyidealizowanym postrzeganiu własnego ja (ja idealistyczne). Drugim elementem, który musi zaistnieć, aby zmiana mogła zajść, jest silna motywacja do zmiany. Problem polega na tym, że często ta motywacja jest krótkotrwała i co gorsza wystawiana na ciągłą próbę. Jest testowana przez długotrwały brak efektów i ciągłe nieosiąganie oczekiwanego celu.

Jak to wygląda w praktyce?

Zacznijmy od zdefiniowania różnicy między ja realnym, a ja idealnym. Większość ludzi dość precyzyjnie potrafi zdefiniować tę różnicę posiadając w domu dwa przedmioty: lustro – pokazuje stan realny oraz telewizor, który pokazuje stan idealny, do którego należy dążyć. Oczywiście telewizor jest tylko metaforą wszystkich mediów − internetu, w którym każdego dnia możemy zobaczyć sylwetki wysportowanych, idealnie wyglądających celebrytów, czasopism life-stylowych, komunikujących niezmiennie te same marzenia czyli sześciopak w sześć miesięcy czy sześciotygodniowy plan odchudzania. Obietnica szybkich rezultatów powoduje, że tracimy motywację do pracy, gdy one nie nadchodzą w oczekiwanym terminie. Co więcej, reklamy większości klubów fitness opierają się na prezentowaniu wysportowanych, idealnie wyrzeźbionych osób − w domyśle klubowiczów. W rzeczywistości jednak są to modele.

Czy da się to zmienić?

Jeśli chcemy osiągnąć sukces w pracy z klientem, naszym głównym celem jest alternatywne podejście do procesu zmiany. Po pierwsze – odchodzimy od pokazywania różnicy między stanem obecnym, a oczekiwanym, na pokazywanie różnicy pomiędzy stanem osiąganym, a przeszłym. Jak to osiągnąć? Zaczynając trening z klientem, rozpoczynamy od zrobienia zdjęcia. Zdjęcie powinno być stylizowane na zdjęcie „więzienne”. Inaczej mówiąc, Klient trzyma w ręku tabliczkę, na której podane są następujące dane: data, procent tkanki tłuszczowej, kluczowe dla niego obwody (może być to obwód pasa, klatki piersiowej czy uda, w zależności od tego nad czym chce się skupiać w ramach treningu). Następnie w treningu koncentrujemy się na procesie, czyli na pracy nad osiągnięciem rezultatów i raz na jakiś czas ponawiamy z klientem to samo zdjęcie – robimy pomiary i zapisujemy progres. Konsekwentne pokazywanie klientom osiąganych już rezultatów zwiększa ich motywację i zachęca do podejmowania dalszych działań. A co najważniejsze, obniża frustrację związaną z brakiem osiągania celów, ponieważ cel jest każdego jednego dnia osiągany. Celem jest bycie po prostu lepszym, sprawniejszym, silniejszym, szczuplejszym. Mało tego, tego typu zdjęcia stają się doskonałym narzędziem reklamowym. Klienci bardzo chętnie chwalą się bowiem osiąganymi rezultatami, inaczej mówiąc zdjęcia „kiedyś i dziś” są najchętniej udostępnionymi, jak również lajkowanymi, zdjęciami w mediach społecznościowych. To sprawia, że również opinia o naszej skuteczności jako trenera jest przekazywana z ust do ust, a o to w sumie chodzi.

Dobór treningu

Kolejnym elementem motywującym naszych klientów jest odpowiedni dobór treningu do ich indywidualnych predyspozycji. Jest to bardzo ważny element, coś co regularnie podkreślam pracując z trenerami personalnymi. Trener personalny nie odpowiada za rozpisanie treningu. Trener personalny odpowiada za indywidualne dopasowanie treningu, bo w dzisiejszych czasach rozpisany trening można sobie samemu znaleźć w internecie. Każdy jeden magazyn o fitnessie czy sportach siłowych w każdym wydaniu publikuje kilkanaście różnych ogólnych programów treningowych. Tyle tylko, że trening ogólny jest dobry dla wszystkich, a to oznacza, że jest jednocześnie dobry dla nikogo. I to jest główna przewaga trenera personalnego, który nie tylko wie, jak rozpisać trening pod względem funkcjonalnym, ale przede wszystkim aby był dopasowany do indywidualnych cech jego temperamentu i osobowości. Bo tylko dobrze dopasowany trening daje pełną satysfakcję z jego wykonywania. Aby móc dopasować trening warto rozpocząć od diagnozy indywidualnych predyspozycji klienta. Można posłużyć się jednym z wielu dostępnych testów diagnozujących talenty czy też dominujące style funkcjonowania. Bardzo dobrym testem dostępnym na rynku, mogącym być wykorzystywanym również przez osoby nie będące psychologami, jest Stand Out (test dostępny przy zakupie książki „Stand Out ” – Marcus Buckingham, wydawnictwo MT Biznes – www.mtbiznes.pl). Aby nauczyć się jak wykorzystywać w praktyce wyniki testów zachęcam do zapoznania się z książką „Wykorzystaj swoje silne strony” również autorstwa M.B.  Mając diagnozę konstruujemy plany, a następnie oceniamy ich subiektywny odbiór przez klienta. W dzienniku treningowym klient powinien oceniać cztery parametry treningu:

  1. Trudność treningu. Trudność dotyczy subiektywnego, bardzo indywidualnego postrzegania ciężkości treningów.
  2. Wartość rozwojowa. To ocena tego, w jaki sposób postrzegamy trening jako ten, który zbliżył nas do realizacji celów lub ten, który nie wpłynął na progres lub co gorsza nas osłabił. To zaskakujące, jak często okazuje się, że ludzie wykonują treningi, które ich uwsteczniają. Jest to szczególnie widoczne u tzw. „profesjonalnych amatorów”. To osoby, które wykonują treningi z obciążeniem praktycznie zawodniczym, ale w momencie, w którym zawodowiec ma okres regeneracji, oni są w pracy. Te osoby często mają tendencje do stawiania sobie bardzo ambitnych celów treningowych, które nie zawsze prowadzą do rozwoju.
  3. Trzecim wymiarem, który analizujemy jest monotonność treningu. Dla trenera personalnego to jeden z najważniejszych wskaźników, bo to nic innego niż odpowiedź na pytanie, w jaki sposób zróżnicowanie treningu jest odbierane przez zawodnika. Postrzeganie monotonii treningu jest bezpośrednio powiązane z regulacyjną funkcją temperamentu. Aby trening był maksymalnie skuteczny i dawał pełnię satysfakcji, musi być na tym poziomie dostosowany do zawodnika. Zdarzają się zawodnicy, którzy wykonując przez cały trening grupę trzech ćwiczeń postrzegają ten trening jako mocno zróżnicowany. Są też tacy, którzy pomimo tego, że zmieniamy im zadanie treningowe co trzy minuty i tak mówią, że trening był zbyt monotonny. Wiedza o tym, jak zawodnik ocenia trening, pozwala go lepiej zaplanować.
  4. Ostatnim wymiarem, który mierzymy, jest ogólna satysfakcja z treningu. To bardzo subiektywne uczucie zadowolenia z przepracowanego treningu. To ono w dużej mierze odpowiada za lojalność i powrót klienta na kolejny trening.

Konsekwentne monitorowanie czterech powyższych wskaźników i wprowadzenie ich jako komentarz do dziennika treningowego klienta sprawia, że przechodzimy z funkcji „pisarza” programów treningowych na osobę, która idealnie dopasowuje program pod indywidualne predyspozycje i oczekiwania klienta.

Podsumowując

Należy pamiętać o dwóch istotnych elementach pracy z klientem czyli o tym, aby skoncentrować go na progresie, który osiąga trenując z nami, oraz regularnym monitoringu odbioru przez klienta impulsów treningowych. Tylko wtedy mamy szansę wzniecić u klienta wielki ogień zaangażowania i motywacji. A to jedyny sposób na walkę ze słomianym zapałem.

Fot. shutterstock