Social media a prawo autorskie

Prowadzenie profili oraz fanpage’y na portalach społecznościowych to w dzisiejszych czasach norma w zawodzie zarówno trenera personalnego, jak i w działalności klubu czy studia treningu.
Coraz więcej ludzi interesuje się zdrowym stylem życia i szuka motywacji, inspiracji i wskazówek właśnie w internecie. Fanpage na Facebooku, blog czy profil na Instagramie to szybki, skuteczny i stosunkowo tani sposób na dotarcie do potencjalnych klientów i pokazanie swojej działalności. Czy jednak wiesz, jakie podstawowe zasady prawne rządzą publikacją treści w internecie? Co wolno publikować, czego nie i jak reagować w przypadku naruszeń?

Co chronimy?
Tworzone przez nas, a następnie publikowane w internecie treści, takie jak: teksty, zdjęcia, filmy, grafiki, nagrania audio i inne przejawy działalności twórczej o indywidualnym charakterze, podlegają ochronie prawa autorskiego (zainteresowanych szczegółami odsyłam do Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych tj. DzU z 2016 poz. 666). Publikujesz na swojej stronie internetowej swoje filmiki z zestawami ćwiczeń? Dzielisz się samodzielnie wykonanymi grafikami motywacyjnymi? A może wklejasz zdjęcia fit potraw, które przygotowujesz? Wszystko to przykłady „utworów”, które podlegają ochronie prawa autorskiego.
Ochrona prawno-autorska to m.in. prawo twórcy do oznaczania utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem, ochrona nienaruszalności treści i formy utworu, prawo decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności (to przykładowe tzw. autorskie prawa osobiste), jak i prawa autorskie majątkowe, które obejmują wyłączne prawo twórcy do korzystania z utworu i rozporządzania nim oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Mówiąc w skrócie, jeżeli jesteś autorem jakichkolwiek utworów, to ty decydujesz o tym, gdzie są zamieszczane, a także komu i na jakich warunkach pozwolisz na ich wykorzystanie. Publikacja bez twojej zgody wykonanego przez ciebie zdjęcia na cudzej stronie internetowej, czy np. skopiowanie twojej grafiki i opatrzenie jej logo innej osoby, to jedynie przykładowe naruszenia przysługujących ci praw autorskich.
Reguły ogólne w praktyce są jednak często modyfikowane. W przypadku publikowania treści na portalach społecznościowych poświęć kilka minut na przeczytanie regulaminów tych serwisów i reguł udostępniania treści. Publikowanie publiczne treści najczęściej oznacza, że użytkownik zezwala wszystkim (w tym też osobom niebędącym użytkownikami serwisu!), na uzyskiwanie dostępu do tych informacji i wykorzystywanie ich. Przykładowo Facebook dodatkowo zaznacza, że umieszczanie treści objętych prawami własności intelektualnej wiąże się z udzieleniem Facebookowi uprawnień (licencji) na wykorzystanie takich treści. Akceptując regulamin i udostępniając stworzone przez nas treści, godzimy się zatem na takie warunki i na to, że inni będą mogli bez naszej zgody „share’ować” nasze posty, a administrator będzie mógł wykorzystać je do swoich celów.

Jak chronimy?
Jak sobie radzić w przypadku stwierdzenia naruszenia praw autorskich? Katalog uprawnień jest dosyć szeroki – możemy domagać się zaniechania naruszenia (w praktyce – usunięcia publikacji), usunięcia jego skutków (np. przez złożenie oficjalnych przeprosin), naprawienia wyrządzonej szkody: w rzeczywistej wysokości (jeżeli jesteśmy w stanie ją ocenić) albo w wysokości trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które byłoby należne twórcy tytułem udzielenia zgody na korzystanie z utworu (w przypadku zawinionych naruszeń), a także wydania uzyskanych korzyści (np. ktoś pobierał opłaty za dostęp do zrobionego przez ciebie filmiku). W praktyce, żeby skorzystać z wymienionych uprawnień, musimy skierować do osoby naruszającej nasze prawa informację, że do naruszenia doszło i sprecyzować nasze żądania. Dalsze kroki będą zależały od jej reakcji i… naszej determinacji do ewentualnego skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego.

Jeżeli chronisz swoje prawa autorskie, to respektuj też prawa innych
Jeżeli publikujesz na swoich stronach treści, których nie jesteś autorem, sprawdź, czy czasem, nawet nieświadomie, sam nie naruszasz praw innych. Podstawowa zasada praktyczna – nie publikuj, jeżeli nie znasz źródła i nie możesz sprawdzić, jakie są zasady publikacji. Wrzucenie zdjęcia niewiadomego pochodzenia i podpisanie jako źródła „Internet” jest bardzo ryzykowne. W dzisiejszych czasach bardzo wielu twórców udostępnia swoje utwory w Internecie, jednocześnie wyrażając zgodę na ich dalsze rozpowszechnianie bez konieczności uzyskiwania ich zgody. Dotyczy to przykładowo zdjęć umieszczanych w tzw. stockach, z których możemy je pobrać i po prostu dowolnie wykorzystać (szczegółowe warunki zawsze znajdziesz w regulaminie danej strony). Jeżeli jednak korzystasz ze zdjęć znalezionych po prostu w wyszukiwarce, skorzystaj z opcji „Narzędzia wyszukiwania – prawa do użytkowania” i tam szukaj takich, które możesz rozpowszechniać i bez konsekwencji publikować u siebie.

Uczciwie korzystaj z prawa cytatu
Pamiętaj, że prawo autorskie określa też sytuacje, w których możesz bezkarnie korzystać z cudzego utworu. Chyba najpopularniejszym takim sposobem jest korzystanie z tzw. prawa cytatu, które od tego roku zostało poszerzone o możliwość korzystania z całego utworu, a nie tylko z jego urywków. Tu jednak obowiązują też pewne zasady. Po pierwsze może to nastąpić tylko w ramach innego utworu, czyli np. fragment czyjegoś wpisu na blogu może zostać umieszczony w obszerniejszym wpisie na twoim blogu, a po drugie tylko w określonym w ustawie celu, to jest: w celu wyjaśnienia, polemiki, analizy krytycznej lub naukowej, a także nauczania lub praw gatunku twórczości. Umieszczenie zatem cudzego zdjęcia na blogu tylko dla podniesienia walorów estetycznych nie będzie się mieściło w prawie cytatu. Oczywiście musimy też oznaczyć autora i źródło cytowanego utworu lub jego fragmentu i pamiętać o tym, że dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu ani godzić w słuszne interesy twórcy.

Nieznajomość prawa… szkodzi
Zwróć uwagę jeszcze, że prawa autorskie to tylko wycinek zagadnień prawnych związanych z aktywnością w internecie i social mediach. Jeżeli nie masz wątpliwości na tle prawa autorskiego, rozważ, czy nie naruszasz czyjegoś prawa do wizerunku, czy innych praw osobistych. Jeżeli twoja działalność nie ogranicza się do wklejania selfie po każdym treningu, a np. sprzedajesz przez internet swoje treningi czy diety, też sprawdź, czy dopełniasz wszystkich obowiązków. I najważniejsze: w wątpliwych kwestiach nie bój się pytać! Zazwyczaj lepiej zapytać dwa razy, niż później tracić czas na rozwiązywanie sytuacji spornych.

O autorce:
Katarzyna Tombarkiewicz  – adwokat, właścicielka dynamicznie rozwijającej się kancelarii adwokackiej w Krakowie (www.tombarkiewicz.pl). Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym. Założycielka i aktywistka projektu „Sport Business Law” (www.sportbusinesslaw.pl ) – pierwszego w Polsce bloga o prawie w branży fitness połączonego z cyklem szkoleń.
Amatorka zdrowego stylu życia. Jako jedna z Real Girls Teamu współorganizowała Dziewczyńskie Poranki w Krakowie i chętnie wspiera różne fitnessowe inicjatywy. Trenuje, biega, a ostatnio rozpoczęła przygodę ze sztukami walki. Prywatnie house&baby manager.

Fot. Archiwum prywatne Katarzyny Tombarkiewicz